|
|
2008-03-11
|
Piątego marca pierwszy raz usłyszałam najpiękniejszą muzykę dla uszu- głos dziecka. Mojego dziecka.
Kamil urodził się o 18:44, 05.03.2008 roku. Jak widzicie, to chłopiec. Otrzymał imię najwspanialszego człowieka- swojego ojca.
Jestem z niego dumna, waga 4100g, długość ciała równe 58 cm.
Jestem Mamą! Czy sobie poradzę? Czuję obecność i wsparcie mojego Dużego Kamila.
A moje maleństwo... Tak bardzo je kocham! I nie przeżyłabym, gdyby coś mu się stało.
Wiem jeszcze jedno- baaardzo brakuje mi Kamila- Taty... Wiem, że jest duchem, ale... Ah, tęsknię za nim. I kocham ich obydwu. Dwaj najważniejsi mężczyźni mojego życia.
|
|
Wasze światełka...:
11
|
|
2008-01-12
|
Dawno mnie tu nie było.
Mam 7 miesiąc za sobą. Jestem szczęśliwa. Rośnie we mnie Nowe Życie. Dziecko moje i Kamila. Bardzo mi przykro jednak dlatego, bo Jego nie będzie... Nie ma :( Muszę być silna. Mam wsparcie rodziny i przyjaciół.
Vendrowniku, poprosiłeś, żebym napisała, jakie to uczucie być "kopaną" od wewnątrz :) a więc: żałuj, że jesteś facetem, nigdy nie będziesz mógł tego poczuć :P To jest takie niesamowite :) Nie umiem tego porównać do niczego. Cud.
Do kolejnej notki :* |
|
Wasze światełka...:
11
|
|
2007-11-01
|
Wróciłam z cmentarza. Byłam tam od godziny 12. Jest 22:24. 10 godzin z ukochanym.
Wkrótce pełne 5 miesięcy, odkąd Go nie ma. No i 6 miesięcy ciąży. Czuję, jak mnie kopie :) Miłe to, czasem może troszkę bolesne ;) Sprawia mi to radość jednak.
Buziaki dla Was :* |
|
Wasze światełka...:
4
|
|
2007-10-16
|
Nie ma Go już cztery miesiące. A wydaje się, jakby wczoraj był tutaj, ze mną.... W pewnym sensie jest. Wkrótce okrągłe pięć miesięcy. Zaczęły się zachcianki- wczoraj pochłonęłam 2 opakowania litrowych lodów :) Na nowo zaczęłam się spotykać z jedną koleżanką. Trochę popłakałam przy niej.
Staram się zaufać i mam nadzieję, że ona mnie nie zawiedzie.
Nadal nie pogodziłam się ze śmiercią Kamila. A w ciążę wierzę tylko dzięki widocznemu już brzuszkowi...
Eh.... |
|
Wasze światełka...:
3
|
|
2007-09-26
|
Wiem, że On czuwa. Jest gdzieś tutaj, nade mną. Czuję to... Często mam tak, że jak wchodzę do pokoju- widzę Go uśmiechniętego, siedzącego na moim łóżku...
Mały Kamil/ Mała Kamila rozwija się dobrze. Na razie wszystko w porządku.
Dziś jestem spokojna. Chociaż a chwilę... |
|
Wasze światełka...:
2
|
|
2007-09-22
|
Nic już nie wiem. Wszystko się pląta.
Nie ma Go już 3 miesiące, 13 dni. Jest ciąża- dziś 144 dnień.
|
|
Wasze światełka...:
4
|
|
2007-09-10
|
Czuję się źle, tak samotnie. Pustka. Jedna wielka pustka.
Do przyjaciół się nie odzywam- mam dośc ich litości. Mogę powiedzieć, że nie mam przyjaciół.
Rodzina? Są, ale mają własne problemy. Cieszą się wnukiem (?), ale uciekam przed takimi rozmowami.
Ciągle czegoś mi brakuje, nie czuję szczęścia.
Wiecznie sama, zawsze stoi coś na przeszkodzie do szczęścia. A ja chcę właśnie tylko tego- pełni szczęścia.
|
|
Wasze światełka...:
4
|
|
2007-09-01
|
| Tak mi jest baardzo smutno... Brakuje mi naszych rozmów... Tych spojrzeń, uśmiechów, słów, które tylko my rozumieliśmy :( |
|
Wasze światełka...:
5
|
|
2007-08-31
|
Lekarz powiedział, że mogę stracić dziecko, bo nie dbam o siebie psychicznie. Fizycznie również- ciągle chudnę, mało jem. Ale jak mam normalnie i zdrowo żyć, skoro najukochańszej osoby pry mnie nie ma? Będę się starała dla Kamila. I dla Dziecka. Chłopca? Okaże się kiedyś na USG. ;( .... |
|
Wasze światełka...:
3
|
|
2007-08-27
|
Poznaliśmy się na obozie językowym, miałam 19 lat. Po maturze z chemii, biologii, fizyki, które sama wybrałam... Język polski i niemiecki... Zdałam ze wszystkiego powyżej 87%.
"Duma rodziny".
Potem obóz języka włoskiego, Miłość- Kamil. Moje 20 urodziny, ciągłe wizyty Kamila. Ja również Go odwiedzałam. Nadszedł Sylwester 06/07. Spędziliśmy go razem nad morzem, molo w Sopocie, wokół mnóstwo ludzi, widzieliśmy jednak tylko siebie. Zrobił się maj, wiosna. Nasze połączenie, współżycie.
12 dni potem Kamil zmarł. Miał raka. Wczoraj lekarz stwierdził u mnie 3 miesiąc ciąży.
Czemu napisałam "jasna cholera"? Szok. Totalne zdziwienie.
Śnił mi się Kamil. Poraz drugi od dnia, w którym odszedł. Pierwszy sen.. Rozmawialiśmy. Powiedział, że będzie się mną opiekował, że wszystko się ułoży. Prosił, bym żyła dalej, dzielnie i odważnie realizowała swoje cele i pragnienia.
Dziś przyśnił mi się poraz drugi. Miał przed sobą kartkę i długopis. Napisał coś i zniknął. Na kartce napisane było: "Kocham Ciebie i naszego chłopca. Poradzisz sobie, będę pomagał.Pamiętaj...".
? Czy on już wie, że to będzie chłopiec?
Czy to moja wyobraźnia, czy prawdziwe życie? Mam przed sobą wyniki badań wskazujące, że jestem w ciąży, wieczorem mam zamiar odwiedzić Kamila na cmentarzu. Wariuję? Nie... Chcę wierzyć... Wierzę, że Kamil chce mojego dobra i daje mi znać poprzez sny, że.. Że w pewnym sensie... Jest. :* |
|
Wasze światełka...:
4
|